Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RECENZJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RECENZJE. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 marca 2013

Krem do depilacji - Bielenda - Vanity


 KREM DO DEPILACJI
Bielenda
VANITY
ekspresowy - z bawełną




 wiedziałam, że mam gdzieś zdjęcia, więc oto i jest recenzja
jest to krem do cery suchej i wrażliwej

w ekspresowe działanie żadnego kremy nie wierze, dla mnie 3 czy 5 minut to stanowczo za mało, najczęściej trzymam go ok 10 minut



w komplecie dostajemy fajną, różowiastą szpatułkę która radzi sobie bardzo dobrze


tubka jest wygodna, miękka, ale otworek jest moim zdaniem troche za duży, krem jest rzadki więc potrafi wylecieć za dużo


 sam krem jak wspomniałam jest dość rzadki, przez co zdarza się coś upaprać (przynajmniej mi), ja wole go nakładać ręką ale mimo to zdarza się, że kapie :/


ale jeśli chodzi o działanie to jest jak najbardziej ok
nie podrażnia, spełnia swoje zadanie
nie pamiętam ile kosztował, ale jakoś niedużo
więc jak najbardziej jest godny polecenia
:))))))))))

pozdrawiam i życze miłej soboty
Irmina

czwartek, 21 lutego 2013

Activbon - recenzja

pamiętacie zapowiedz o Activbon?
dla chętnych tutaj tutaj 





byłam bardzo ciekawa tego produktu
przetestowałam i teraz pora na krótką recenzje

1. Działa! - naprawdę redukuje senność, kiedyś w pracy nie mogłam powstrzymać ziewania, postanowiłam sięgnąć po Activbon i pomogło, bo któtkim czasie poczułam się lepiej :)
2. Wygodny! - w niektórych sytuacjach nie mamy możliwości zaparzenia sobie kawy, a kapsułkę Activbon możemy mieć zawsze przy sobie :)
3. Naturalny! - nie jest to jakiś środek farmaceutyczny, jest jak najbardziej naturalny; pobudzające działanie guarany zostało już dawno udowodnione :)
4. Brak środków ubocznych - ja żadnych nie zauważyłam :)

jeśli macie możliwość - wypróbujcie (mogę się podzielić :P)

recenzja nie była sponsorowana i w ogóle bardzo późno się za nią zabrałam
nie zrezygnuje z picia kawy z mleczkiem o poranku, ale mając ze sobą Activbon czuje sę bezpiecznie i sytuacji kryzysowej nie musze sięgać po napój energetyczny tylko po naturalny środek :)))

buziaki
Irmina

poniedziałek, 18 lutego 2013

Vademecum blondynki, cz. 3 - ostatnia;p

Witam,

 dziś ostatni raz o pielęgnacji moich blond włosów:)

Poprzednim razem pisałam TUTAJ KLIK

oraz TUTAJ KLIK

Przedstawiam Wam zestaw, którego obecnie używam i jestem w niego bardzo zadowolona:)

Joanna z serii profesjonalnej szampon oraz maska:)






















Postaram się opisać je krótko;p

Oba kosmetyki są koloru niebieskiego, mają miłą konsystencję i nieziemski zapach czarnej porzeczki:) który mnie całkowicie urzekł;p zapach utrzymuje się na włosach, ale delikatnie:)

I szampon i maska do włosów ładnie odświeżają kolor, nie wysuszają za bardzo włosów. Trudniej rozczesać niż po zwykłym szamponie, ale u mnie to jest akurat zjawisko normalne, tzn. dzieje się tak po każdym umyciu niebieskim szamponem;/

Szampon i maskę stosuję razem lub oddzielnie, w zależności, jak akurat mi pasuje.

Oczywiście na zmianę z innym szamponem:)

Te kosmetyki można zamówić u fryzjera, każde z nich kosztuje około 17 zł.

Czasem trafiają się też w małych sklepach chemiczno-kosmetycznych (tak jak u mnie właśnie):)


Polecam Wam tą serię do włosów blond, jest świetna, aż mam ochotę spróbować innych kosmetyków Joanny z serii fryzjerskiej, są tanie i dobre:)


Pozdrawiam Was:)

EWA:)

poniedziałek, 11 lutego 2013

Vademecum blondynki, cz. 2:)

Witam:)

Dziś ponownie o niebieskich szamponach:)

Pierwszy raz poruszałam ten temat TU :)

Kolejnym produktem dla blondynek, który wart jest polecenia to szampon SWISS O PAR








(jak zwykle, przepraszam za złą jakość zdjęć;/)

Szampon zamknięty jest w standardowym pojemnościowo (250 ml) butelce, zamykanie i otwieranie jej nie stanowi żadnego problemu, jest bardzo wygodne. (Inaczej niż w Biosilk Silver Lights)

Zapach jest przyjemny, konsystencja również:)

Szampon ładnie rozświetla blond włosy, nadaje im fajny połysk.

Czy wysusza? Trochę oczywiście tak, ale znośnie. Mnie efekt wysuszenia nie przeszkadzał za bardzo, czyli był znikomy;p wydawały mi się właśnie fajne i dość miękkie po jego użyciu.

Efektu smerfowych włosów nie zauważyłam, ale to dlatego, że nigdy nie używam niebieskiego szamponu samego, tylko jako zamiennik dla jakiegoś innego zwykłego:)
Gdyby używać go bez przerwy, smerfowe włosy na pewno by się pojawiły!;p

Kosztuje ok 16-17 zł i można go kupić w Rossmannie.

Ja się z nim bardzo polubiłam, wolę go nawet niż biosilk, który jest bardzo drogi, a działanie ma praktycznie takie samo! Jeśli nie trochę lepsze;p


Pozdrawiam Was:)


EWA:)

środa, 30 stycznia 2013

Vademecum blondynki, cz. 1 :)


Witam Was Kochane:)

Nie było mnie baaardzo długo, z powodu braku internetu, a także różnych zawirowań w życiu...

Ale już jestem i postaram się nadrobić zaległości:)

Dziś chciałabym napisać trochę o tym, co dla posiadaczek blond włosów jest dość ważne, przynajmniej dla mnie:)

Czyli o pielęgnacji, a dokładnie o NIEBIESKICH SZAMPONACH do włosów:)

Wiem, że nie każda blondynka czuje potrzebę ich używania, ale ja akurat nie wyobrażam sobie swojej pielęgnacji włosów bez właśnie tych kosmetyków.

Czego od nich przede wszystkim oczekiwać? Oczywiście, żeby niwelowały żółty odcień włosów, który wzmacnia się wraz z czasem. Po drugie, żeby włosów za bardzo nie wysuszał, bo przecież niebieskie szampony zwykle zawierają dużo alkoholu:(:(

Miałam ich już naprawdę sporo, dlatego posta podzielę na kilka części, żeby nie był tak przeraźliwie długi...:)

Więc moja obecna kolekcja przedstawia się tak:


(bardzo przepraszam za jakość zdjęć, bo jest naprawdę kiepska, to wina mojego aparatu, który jest najzwyczajniej w świecie zepsuty;/;/)


Zacznę od szamponu Biosilk Silver Lights Shampoo








Najbardziej, co mnie w nim denerwuje, to opakowanie, wygląda ładnie, ale trudno się z niego wydobywa produkt, kiedy jest już go mniej;/

Zapach i konsystencja są bardzo przyjemne, niczym w salonie fryzjerskim:)

Kolor oczywiście, niebieski :)

Bardzo ładnie niweluje żółty odcień włosów, nie wysusza za bardzo, ale moje trochę obciążał (ale moje włosy  obciąża jak na razie KAŻDY szampon...)

Włosy nawet nieźle się po nim rozczesują.

Stosuję go mniej więcej co drugie mycie włosów, więc zafarbowania na kolor niebieski nie zauważyłam, ale myślę, że gdyby go używać cały czas, bez przerw, to miałybyśmy niestety włosy smerfa;/

Pojemność to 350 ml, czyli więcej niż standard, ale za to cena odstrasza: 35 zł! (dostępny w Rossmannie).

Myślę, że nie kupię go ponownie, bo jego tańsze odpowiedniki są równie dobre:)


Pozdrawiam Was:)


EWA:)

czwartek, 17 stycznia 2013

Róż Up-Girls

Dzisiaj kolejna recenzja
różu do policzków firmy
Up Girls
nie wiem czy spotkaliście się kiedyś z tą firmą, ja widziałam ich produkty np. w Pepco

tak wygląda mniej więcej w opakowaniu, choć kolor inny 

kiedy robiłam zdjęcia do  tego posta mój egzemplarz wyglądał tak


obecnie jest już przesypany do słoiczka więc od razu możemy mu odjąć kilka punktów za wytrzymałość :))

ale poza tym same plusy :)

+ bardzo dobrze napigmentowany, niewielka ilość wystarczy do podkreślenia policzków
+ śliczny kolor, prawdziwy mocny róż (bo jak już szaleć to szaleć :P)
+ trwałość jak najbardziej ok, trzyma się standardowo
+ dobrze się rozprowadza i blenduje

photos:

z lampą
 
bez lampy

***




dla mnie róż idealny, intensywny, wydajny
i niedrogi: nie pamiętam ile dokładnie ale na pewno kosztował kilka złotych
:))))

pozdrawiam
Irmina


poniedziałek, 14 stycznia 2013

KREM DO RĄK Ziaja

na początku chcemy przeprosić za zaniedbywanie bloga, ale mamy problemy z internetem
u mnie jest już w porządku więc wracam ze wpisami :)))

dzisiaj recenzja bardzo fajnego kremu do rąk, którego polubiłam na nowo

Ziaja - krem do rąk
ochronny z ekstraktem z bawełny


krem kupiłam już jakiś czas temu, ale rzadko go używałam, bo ogólnie jestem nie systematyczna
ale przy obecnej pogodzie: mróz, śnieg - zauważyłam, że moję dłonie są w coraz gorszym stanie, suche, szorstkie, czasem nawet piekły po zastosowaniu kremu

i tak wróciłam do kremu Ziaji, który ma za zadanie ochrone rąk 'wrażliwych na mróz' i 'likwiduje uczucie szorstkości'


... i zaczęłam doceniać jego zalety

konsystencja jest miła, kremowa, ale nie ciężka ani tłusta
bardzo sprawnie się rozprowadza, szybciutko wchłania i ręce nie są po nim tłuste (co zawsze bardzo mnie denerwowało)


jeśli chodzi o działanie to efekt jest raczej doraźny, skóra po użyciu jest miękka i aksamitna
nie wiem jak szybko efekt mija, bo stosuje go często (sama przyjemność)

do tego dodatkowym plusem jest zapach, który jest bardzo ładny i delikatny
a do tego cena: kilka złotych za 100 ml tubkę

więc osoby które tak jak ja nie znoszą kremować rąk i nienawidzą tłustej warstwy na dłoniach powinny być z tego kremu zadowolone

Irmina

niedziela, 6 stycznia 2013

Rimmel Scandaleyes - czyli prawdziwy skandal


HEJ
nie będe się chwalić świątecznymi prezentami bo były skromne i nie koniecznie kosmetyczne
ale postanowiłam dodać recenzje tuszu, którego dostałam własnie pod choinkę i który właśnie testuje, czyli

RIMMEL
SCANDALEYES


tusz był częścią zestawu

 razem z delikatnym płynem do demakijażu 

z tyłu znajdował się jeszcze przepis na 'makijaż popisowej uwodzicielki' :P

cieszyłam się, że przetestuje ten mocno obecnie reklamowany tusz z niezwykłą szczoteczką z kulką na końcu
tak szczoteczka wyglada w realu
 

a więc?
na czym polega skandal??
otóż, po otwarciu tuszu okazało się, że szczoteczka jest praktycznie sucha!
różowe końcówki szczoteczki były widoczne i efek na rzęsach był praktycznie zerowy :/
straszne rozczarowanie :(

tusz uzupełniłam tuszem w tubce żeby móc wykonać makijaż

EFEKTY:

moje rzęsy bez niczego

jasne bo przypudrowane :P
jedna wastwa, efekt bardzo delikatny
prawe oko - jedna warstwa
tutaj już dwie warstwy

niestety o samym tuszu nie mogę nic powiedzieć, może z oryginalnym tuszem efekt byłby lepszy
więc postaram wypowiedzieć o szczoteczce:
szczoteczka jest duża ale w miarę poręczna
do konca nie rozumiem zastosowania tej kuleczki na koncu, ja używam jej do wyciągania rzęs w zewnętrznych kącikach
fajnie rozdziela rzęsy
jednakże nie nabiera dużej ilości tuszu i jedynie troche wydłuża, raczej nie pogrubia
ząbki szczoteczki są długie i jeśli chce się wytuszować rzęsy od nasady to nieco drapią
umalowanie dolnych rzęs jest praktycznie nie możliwe, gdyż ząbki drapią i jest na nich niewielka ilość tuszu

podsumowując:
nie jest zły, ale wolę mniejsze, cieńsze szczoteczki
ogólnie bez rewelacji
a Wy co myślicie?

Irmina

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Eveline 3 w 1

witajcie poświątecznie
pomijając prezenty, świąteczne i Sylwestrowe kreacje i makijaże
postanowiłam zamieścić zwykłego recenzyjnego posta

na tapecie
Eveline 3 w 1
60- sekundowy 
wysuszacz
utwardzacz
nabłyszczacz



natknęłam się na niego przez przypadek w dogerii i mimo ceny: 13 zł postanowiłam wypróbować

EFEKTY:

niestety marne, wysychanie w miarę dobre, ale w porównaniu do innych wypada kiepsko
przy dwóch warstwach lakieru schnie już bardzo opornie
przedłużenia trwałości tez nie zauważyłam niestety

do tego konsystencja strasznie rzadka, lejąca, co za tym idzie niewydajna
jak widzicie na zdjęciu sporo go już ubyło


do tego pędzelek - strasznie wąski
nie nabiera odpowiedniej ilości lakieru a jeśli już to płyn rozlewa się na paznokciach i zalewa skórki


a gwoździem programu są:
bąble
które tworzą się po jego aplikacji 



czyli mówiąc krótko
bubel jakich mało :((((
moja siostra też ma i też jest zawiedziona
NIE POLECAM!!!!!

***
zapraszamy do zajrzenia do nowo powstałych zakładek, gdzie możecie przejrzeć wszystkie posty z fryzurami lub makijażami, mam nadzieje, że Wam się spodoba :)

udaneeeeeego Sywestra
buuuuuziaki :-******

Irmina

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...